
Wybrzeże Amalfi w cieniu Wezuwiusza
Neapol, krater Wezuwiusza, zaginione miasto Herkulanum i kilometry Wybrzeża Amalfitańskiego - historia jednej wrześniowej wyprawy, opowiedziana zdjęcie po zdjęciu.
Są takie miejsca na mapie, gdzie historia, geologia i zwykła ludzka radość życia spotykają się w jednym kadrze. Zatoka Neapolitańska jest dokładnie taka. W cztery wrześniowe dni 2017 roku przejechaliśmy ją w poprzek i wzdłuż - od rozgrzanych, obklejonych graffiti uliczek Neapolu, przez krawędź czynnego wulkanu, który dwa tysiące lat temu zmiótł z powierzchni ziemi całe miasta, aż po pastelowe domki Positano wczepione w klif i ukrytą rzymską willę, w której do dziś można się wykąpać.
Trasa w pigułce
Dzień 1. Neapol → Herkulanum → krater Wezuwiusza
Dzień 2. Positano i Amalfi - serce Costiera Amalfitana
Dzień 3. Neapol z lotu ptaka i kąpiel w Łaźniach Królowej Joanny
Dzień 4. Ostatni poranek i droga do domu
Dzień pierwszy · piątek 15 września
Pizza, popioły i krawędź wulkanu
Neapol wita człowieka tak, jak potrafi tylko Neapol: hałasem skuterów, zapachem rozgrzanego asfaltu i drożdży, i pierwszą w życiu pizza fritta zjedzoną na schodku. Kciuk w górę, bo lepszego początku wyprawy wymyślić się nie da.

Najedzeni ruszamy na południowy wschód, wzdłuż zatoki, do miejsca, którego nazwa większości ludzi nie mówi nic - a powinna. Wszyscy znają Pompeje. Mało kto pamięta o Herkulanum, ich mniejszym, bogatszym i - paradoksalnie - znacznie lepiej zachowanym sąsiedzie.

Kiedy 24 sierpnia (a może w październiku - uczeni wciąż się spierają) 79 roku n.e. Wezuwiusz eksplodował, Pompeje zasypał deszcz pumeksu i popiołu. Herkulanum spotkał inny los: lawina piroklastyczna - rozżarzona chmura gazu i pyłu o temperaturze kilkuset stopni - przykryła miasto warstwą materiału grubą na ponad dwadzieścia metrów. Brzmi jak katastrofa absolutna, i była nią dla mieszkańców, ale dla archeologów okazała się darem. Gorąco zwęgliło drewno, zamiast je spalić.
Dlaczego Herkulanum jest wyjątkowe
W Herkulanum przetrwało to, czego nie ma nigdzie indziej w rzymskim świecie: drewniane belki stropów, framugi drzwi, a nawet meble i zwoje papirusów. Zachowały się piętrowe domy z balkonami, mozaiki w pełnych kolorach i rzymskie instalacje wodne. To nie ruina - to zamrożony w czasie kadr z życia zamożnego nadmorskiego miasteczka.
Z poziomu morza droga prowadzi już tylko w górę - i to dosłownie. Późnym popołudniem stoimy na czymś, co jeszcze rano wydawało się abstrakcją: na krawędzi krateru Wezuwiusza, jedynego czynnego wulkanu na kontynentalnej części Europy.

Na szczyt (1281 m n.p.m.) prowadzi szutrowa ścieżka okrążająca krater. Z każdym zakrętem zmienia się perspektywa: raz patrzy się w głąb dymiącego leja, raz na całą zatokę rozłożoną kilometr niżej. A potem słońce zaczyna się zniżać i dzieje się coś, czego żaden przewodnik nie obieca: chmury opadają poniżej ścieżki, a my zostajemy nad nimi.




Schodzimy w dół już po zmroku, z piaskiem wulkanicznym w butach i tym specyficznym uczuciem, jakie daje stanie na czymś żywym. Dzień pierwszy: miasto, antyczne ruiny i czynny wulkan. Można było wracać do Neapolu na zasłużony odpoczynek.
Dzień drugi · sobota 16 września
Najpiękniejsza droga świata
Jest taki odcinek drogi, SS163 Amalfitana, który regularnie ląduje na listach „tras, które trzeba przejechać raz w życiu". Wykuta w pionowej skale, wijąca się serpentynami nad lazurowym morzem, łącząca jedno bajkowe miasteczko z drugim. Naszym pierwszym przystankiem jest to, które zna każdy, kto kiedykolwiek widział pocztówkę z południowych Włoch - Positano.

Positano ma w sobie coś z teatralnej dekoracji. Nie ma tu właściwie płaskiego terenu - miasteczko jest zbudowane pionowo, a jedyny sensowny sposób poruszania się to schody, schody i jeszcze raz schody. Wszystkie prowadzą w to samo miejsce: na plażę, nad którą góruje kafelkowa, majolikowa kopuła kościoła Santa Maria Assunta.



Piasek w Positano jest ciemny, niemal grafitowy - to znów ślad wulkanicznej natury tych okolic. Woda za to ma kolor, który na zdjęciach wygląda na przesadzony, a w rzeczywistości jest jeszcze intensywniejszy.
Jadąc dalej serpentyną na wschód, mijając Praiano i fiord Furore, docieramy do miasteczka, które dało nazwę całemu wybrzeżu - Amalfi. Dziś senna, urocza mieścina; tysiąc lat temu potęga morska, jedna z czterech włoskich republik morskich, rywalka Wenecji, Genui i Pizy, której kupcy handlowali z całym basenem Morza Śródziemnego.

CIEKAWOSTKA · RELIKWIE I KOMPAS
W krypcie katedry spoczywają, według tradycji, relikwie św. Andrzeja Apostoła, przywiezione z Konstantynopola w 1208 roku po IV krucjacie. A z Amalfi wiąże się jeszcze jedna legenda: to właśnie tutejszemu żeglarzowi, Flavio Gioi, przypisywano niegdyś udoskonalenie kompasu morskiego - stąd jego pomnik na nadmorskim placu.

Od placu katedralnego wąską, zatłoczoną uliczką schodzi się wprost do portu. Amalfi, jak każde miasteczko tego wybrzeża, kończy się tam, gdzie skała spotyka morze - dosłownie kilkaset metrów płaskiego terenu wciśniętego między klify.



Wieczór należał już tylko do Neapolu - i do rzeczy, dla której w dużej mierze się tu przyjeżdża. Dwie prawdziwe, neapolitańskie pizze z wypalonym brzegiem, dwie butelki Birra Moretti, plastikowy stolik gdzieś na ulicy. O 23:17 to był najlepszy posiłek dnia.

Dzień trzeci · niedziela 17 września
Miasto z góry i kąpiel w pałacu królowej
Niedzielny poranek zaczął się szaro i wietrznie - i to był idealny pretekst, żeby spojrzeć na Neapol z dystansu. Dosłownie. Nad miastem wznosi się wzgórze Vomero, a na nim potężna gwiaździsta forteca Castel Sant'Elmo i sąsiadująca z nią kartuzja San Martino. Z ich tarasów rozciąga się jeden z najlepszych widoków na zatokę w całych Włoszech.


Po południu niebo się przejaśniło, a my ruszyliśmy z powrotem na półwysep sorrentyński - tym razem nie do żadnego miasta, lecz do miejsca, które trzeba znać, żeby je znaleźć. Na cyplu Capo di Sorrento, na końcu kamienistej ścieżki przez gaje oliwne, kryją się Bagni della Regina Giovanna - Łaźnie Królowej Joanny.

Historia · willa Pollio Felice i królowa Joanna
To miejsce ma dwa życiorysy. W I wieku n.e. stała tu okazała willa rzymskiego patrycjusza Pollio Felice - posiadłość o powierzchni ponad 30 000 m², z tarasami i podziemnymi korytarzami schodzącymi wprost do morza. Tysiąc lat później, jak głosi legenda, w tej ukrytej, osłoniętej od ciekawskich spojrzeń lagunie lubiła kąpać się królowa Joanna (Giovanna) I lub II z dynastii andegaweńskiej - i to po niej miejsce nosi dziś nazwę.
Sercem tego miejsca jest naturalny łuk skalny: wąskie przejście, którym morze wlewa się do wewnętrznej laguny. Kiedyś służyło rzymianom jako osłonięty port willi; dziś przepływają przez nie kajaki, małe łódki i pływacy.



Wokół laguny ciągnie się skalisty cypel z kładkami i ścieżkami, z których roztacza się widok na całą zatokę i na samo Sorrento. To idealne miejsce, żeby usiąść na nagrzanym kamieniu i poczekać, aż słońce zacznie się zniżać.


Dzień czwarty · poniedziałek 18 września
Ostatni poranek
Każda dobra podróż kończy się tak samo: za wcześnie. O 7:38 rano Neapol dopiero się budził - pusta, brukowana ulica, palmy, pierwszy skuter przemykający w stronę portu, kilka osób czekających na przystanku. Nad głowami plątanina trolejbusowych kabli, po bokach kamienice w wyblakłych pastelach. Miasto, które wieczorem huczy, o świcie ma w sobie coś melancholijnego.

Zaloguj się, aby polubić log.
- Wyróżnione miejsca
- 1Neapol, centro storico — uliczna pizzamap
- 2Herkulanum (Parco Archeologico di Ercolano)map
- 3Szlak widokowy na Wezuwiuszmap
- 4Krater Wezuwiusza (Gran Cono)map
- 5Positano — punkt widokowy Via Cristoforo Colombomap
- 6Positano — plaża Spiaggia Grandemap
- 7Amalfi — Katedra św. Andrzeja, Piazza del Duomomap
- 8Amalfi — plaża Marina Grande i portmap
- 9Neapol — wieczorna pizzamap
- 10Neapol, wzgórze Vomero — Castel Sant'Elmomap
- 11Bagni della Regina Giovannamap
- 12Capo di Sorrento — cypel i kładkimap
Komentarze
Zaloguj się, aby skomentować.
Bądź pierwszy — dodaj komentarz!